
Życie osób zmagających się z poważną chorobą to nie tylko trudna fizycznie walka. To także ogromne obciążenie emocjonalne, psychiczne i społeczne. Mimo że nikt dobrowolnie nie wybiera takiego doświadczenia, badania pokazują, że nawet w najcięższych okolicznościach człowiek może odnaleźć przestrzeń na dobro, poczucie sensu i wewnętrzną siłę. Nie jest to łatwe, nie przychodzi od razu, ale jest możliwe.
Pozytywne wibracje
Pozytywne wibracje nie mają nic wspólnego z udawaniem, że „jest świetnie”. To raczej świadome kierowanie uwagi na to, co może przynieść ulgę, spokój lub choć odrobinę nadziei, bez wypierania trudnych emocji. W psychologii nazywa się to rezyliencją, czyli zdolnością do odnajdywania równowagi mimo przeciwności. Rezyliencja nie oznacza braku cierpienia, oznacza umiejętność współistnienia z nim i stopniowego budowania nowej jakości życia.
Szczęście w szczęściu
W momentach względnej stabilizacji lub poprawy samopoczucia warto świadomie wzmacniać pozytywne sygnały, bo tworzą one „fundament bezpieczeństwa emocjonalnego”. Nawet krótkie chwile wdzięczności czy radości aktywują w mózgu obszary odpowiedzialne za motywację i odporność psychiczną.
Można to budować poprzez:
x zauważanie drobnych momentów ulgi czy przyjemności,
x celebrowanie małych sukcesów dnia codziennego,
x otaczanie się ludźmi, którzy wzmacniają, a nie osłabiają,
x praktykowanie wdzięczności w sposób realny, nie wymuszony.
To nie jest naiwne pozytywne myślenie, ale praktyka wzmacniania zasobów, które pomagają radzić sobie, gdy przyjdą gorsze dni.
Szczęście w nieszczęściu
W obliczu poważnej choroby człowiek zaczyna inaczej układać priorytety, bardziej docenia relacje, odkrywa w sobie siłę, której wcześniej nie dostrzegał.
Szczęście w nieszczęściu nie polega na radości z cierpienia. Polega na tym, że nawet w chorobie można znaleźć elementy, które budują:
x głębsze więzi z bliskimi,
x większą samoświadomość,
x nowe spojrzenie na to, co naprawdę ważne,
x poczucie sensu płynące z codziennych, nawet prostych działań.
To małe, często intymne odkrycia, które pozwalają utrzymać nadzieję i poczucie sprawczości.
Współistnienie światła i cienia
Choroba to nie tylko nieszczęście, a zdrowie nie zawsze gwarantuje szczęście. Życie jest mieszaniną obu – i każdy ma prawo odczuwać je po swojemu.
Dlatego budowanie pozytywnych wibracji to przede wszystkim akceptacja pełnego spektrum emocji: smutku, lęku, nadziei, wdzięczności, zmęczenia i siły. Wszystkie są prawdziwe i wszystkie mają swoje miejsce.
Jeśli mierzysz się z chorobą, pamiętaj:
x nie musisz być silny cały czas,
x nie musisz udawać, że jest dobrze,
x masz prawo czuć wszystko, co czujesz,
x i masz w sobie więcej siły, niż teraz wierzysz.