
Kiedy mówimy o asertywności, zwykle wyobrażamy sobie biuro. Rozmowę z szefem, negocjacje, zebranie, na którym ktoś próbuje przejąć nasz projekt. Rzadziej myślimy o szpitalnej sali, domu opieki albo mieszkaniu, w którym ktoś od miesięcy czuwa przy chorym rodzicu. A właśnie tam asertywność ma chyba największą wagę. Bo tam po drugiej stronie nie stoi budżet ani kwartalny wynik, tylko człowiek.
W opiece nad pacjentem asertywność rzadko przypomina stanowcze „nie” wypowiedziane podniesionym głosem. Częściej to spokojne pytanie, które ktoś zadaje w odpowiednim momencie. Pielęgniarka, która widzi w zleceniu dawkę inną niż zwykle, i zamiast po cichu ją podać, upewnia się u lekarza. Opiekunka, która zauważa, że podopieczny od dwóch dni prawie nic nie je, i mówi o tym głośno, choć nikt jej nie pytał. Córka, która przy obchodzie prosi o wyjaśnienie wyników prostymi słowami, bo z łacińskich terminów nic nie rozumie. Żadna z tych osób nie robi awantury. Każda z nich robi coś bardzo ważnego.
Wiele osób w zawodach opiekuńczych przez lata słyszało, że dobra pielęgniarka czy dobra opiekunka to taka, która nie sprawia kłopotu. Cicha, posłuszna, zawsze dostępna. Tymczasem bezpieczeństwo pacjenta często zależy od tego, czy ktoś w zespole odważy się powiedzieć: „Coś mi się tu nie zgadza”. Wątpliwość, którą ktoś przemilczy z obawy przed reakcją przełożonego, potrafi kosztować więcej niż chwila niezręczności.
Asertywność w opiece ma też drugą stronę, mniej oczywistą. To szacunek dla zdania samego pacjenta. Chory, który odmawia jakiegoś zabiegu, nie zawsze robi to z przekory czy niewiedzy. Czasem się boi, czasem ma swoje powody, czasem po prostu potrzebuje więcej czasu. Asertywny opiekun nie przekonuje go na siłę i nie obraża się na odmowę. Słucha, tłumaczy, pyta, co jest źródłem obawy. A jeśli dorosły, świadomy pacjent mimo wszystko podejmuje inną decyzję, przyjmuje ją do wiadomości. Asertywność nie polega przecież na tym, że zawsze stawiamy na swoim. Polega na tym, że wszyscy w tej rozmowie mają prawo głosu, łącznie z osobą, która leży w łóżku.
Osobny sprawa to rodzina. Bliscy chorego bywają wspaniałym wsparciem, ale bywają też źródłem ogromnej presji. Żądają, dzwonią po kilka razy dziennie, czasem przenoszą na personel swój strach i bezradność. Tu asertywność oznacza życzliwą, ale jasną komunikację. Rozumiem, że się państwo martwią. Odpowiem na pytania, kiedy skończę zmianę opatrunku. O szczegółach leczenia porozmawia z państwem lekarz prowadzący. Takie zdania nie odpychają rodziny, tylko porządkują sytuację, w której wszyscy są pod wpływem silnych emocji.
I wreszcie granice samego opiekuna. To temat, o którym mówi się najmniej, bo w opiece ciągle pokutuje przekonanie, że prawdziwe oddanie nie zna granic. A przecież zna, i powinno znać. Opiekun, który bierze kolejny dyżur ponad siły, który nigdy nie odmawia, który odbiera telefon o każdej porze, prędzej czy później się wypala. Zmęczony człowiek popełnia więcej błędów, ma mniej cierpliwości i mniej ciepła. Kiedy pielęgniarka mówi „dziś już nie dam rady wziąć zastępstwa”, nie zawodzi pacjentów. Dba o to, żeby jutro przyszła do nich wypoczęta.
Dotyczy to także opiekunów rodzinnych, którzy często w ogóle nie myślą o sobie w kategoriach kogoś, kto ma prawo do odpoczynku. Prośba o pomoc rodzeństwa, o kilka godzin wytchnienia, o wsparcie z ośrodka pomocy społecznej to nie egoizm ani porażka. To rozsądek, dzięki któremu opieka może trwać miesiącami, a nie kończy się załamaniem po kilku tygodniach.
Asertywność w opiece jest więc czymś delikatnym. Mniej w niej stanowczości, więcej uważności. Mniej walki o swoje, więcej troski o to, żeby głos każdej ze stron został usłyszany: pacjenta, rodziny, zespołu i samego opiekuna. Czasem wymaga odwagi, gdy ktoś zadaje niewygodne pytanie lekarzowi. Czasem pokory, gdy przyjmuje decyzję chorego, z którą się nie zgadza. A czasem zwykłej troski o siebie, bez której nikt na dłuższą metę nie zatroszczy się o innych.
Przy łóżku pacjenta asertywność nie jest głośna. Ale bywa najcichszą formą odpowiedzialności.
Razem można więcej: Poradnik w walce z ciężką chorobą : Schultz, Rita: Amazon.pl: Książki